RSS
 

Końca świata nie będzie, (95), (ostatni odcinek)

21 lip
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

I znowu spotkały się we trzy, jak to miały w zwyczaju już od kilkunastu lat. Czas płynął, świat się zmieniał, zaznaczając też zmiany na ich twarzach, ale jedno jak dotąd było niezmienne – miały siebie. Wprawdzie różnie to od czasu do czasu z tymi ich relacjami bywało, ale mimo wszystko jak dotąd mogły na siebie liczyć. Lilka opowiedziała im o Gawlaku, a właściwie o Gawle. W końcu jednak odważyła się zadzwonić do niego, tak jak poradziła jej Magda. Bała się tej rozmowy, a gdy w jego głosie wyczuła chłód, pomyślała, że się wygłupiła. Chciała jak najszybciej zakończyć tę rozmowę, czując, że tej ich znajomości już nie da się uratować, ale nie mogła znaleźć odpowiedniego pretekstu. Uświadomiła sobie, że straciła ostatnią okazję na miłość i że zawsze już będzie sama, zgorzkniała, ząb czasu będzie ją nadgryzał coraz bardziej, coraz wyraźniej i głębiej. W końcu stanie się starą kobietą pesymistycznie patrzącą na świat, zgryźliwą i zadręczającą siebie i innych. Zaczęła wspominać tę rozmowę z Gawłem.
– Skończmy wreszcie z tym pierdu-pierdu – usłyszała w słuchawce i oblała ją na przemian fala zimna i gorąca. Pomyślała, że oto nastąpi za moment to, czego się spodziewała – ostateczne pożegnanie z mrzonkami o wspólnej przyszłości z Gawłem.
– Lilka, ja długo byłem cierpliwy, dałem ci czas do namysłu, ale żyć w takiej niewiedzy nie umiem i nie chcę. Jakiś czas temu zapytałem, czy chciałabyś ze mną być i do dzisiaj nie doczekałem się odpowiedzi. Mam rozumieć, że nie jesteś zainteresowana? – Odetchnęła z ulgą, bo przecież to pytanie świadczyło o tym, że jednak Gaweł nadal o niej myślał, a ta jego rezerwa i dystans wynikały z jej niezdecydowania. Jednocześnie dostrzegła, że jeżeli od razu nie odpowie, to Gaweł zerwie połączenie i nie da jej więcej szansy na jakiekolwiek tłumaczenia.
– Dlaczego tak myślisz? – prawie krzyknęła. – No chyba, że ty się rozmyśliłeś, bo jakoś tak ostatnio nie byłeś zainteresowany spotkaniami ze mną – postanowiła odwrócić sytuację i przejść o ataku.
– No ty chyba żartujesz! – krzyknął, a pod nią ugięły się nogi. Mam cię, robaczku jeden, pomyślała z satysfakcją.
– Boże, Lilka! Ja już nie wiem, co mam zrobić, żeby cię przekonać do siebie. Pomyślałem, że jak się nie będę zbytnio narzucał, to za mną zatęsknisz…
– No to ci się udało, rzeczywiście zatęskniłam – powiedziała wprost, dziwiąc się własnej odwadze.
Siedziała teraz razem z dziewczynami, streszczając im tę rozmowę, a Magda z Iwona zaczęły wiwatować na jej cześć.
– No dobrze, ale co postanowiliście? – zaciekawiła się Iwona. – Przenosisz się do niego? Sprzedajesz mieszkanie? Wynajmujesz?
– Nie, nic z tych rzeczy. Więc oboje postanowiliśmy, że zaczniemy się powoli przyzwyczajać do mieszkania razem. Na razie będziemy ze sobą mieszkać od piątku do niedzieli, raz ja u niego, raz on u mnie. Wiem, że może trochę to dziwne, ale oboje potrzebujemy trochę czasu – usprawiedliwiała się, widząc zdziwioną minę Iwony i zaciekawienie w oczach Magdy.
– Masz rację – poparła ją Magda. – Zamieszkać ze sobą na stałe zawsze zdążycie. Ważne, że jednak się zdecydowałaś.
– Widzę, że mnie odstawiłyście z informacjami na boczny tor – zauważyła z przekąsem Iwona. – Właściwie powinnam się czuć urażona.
– Daj spokój – Magda nie pozwoliła jej się rozczulać nad sobą. – Sama się odstawiła, ganiając za facetami. To my powinnyśmy się czuć odsunięte. Adam, Jacek, Bogdan…
– Dobra, nie zrzędź. Słuchajcie teraz. Ja nie jestem tak strachliwa jak Lilka. Przeprowadzam się do Bogdana. Spokojnie! – uprzedziła pytania. – Nie sprzedam mieszkania. Wynajmę je.
– A co z pracą? – zapytała Magda.
– A co ma być? Będę dojeżdżać. To tylko trzydzieści kilometrów stąd.
– Dobrze to przemyślałaś? – Widać było, że Magda jest wyraźnie zmartwiona.
– Tak, chcę być z Bogdanem. To świetny facet. On to bezpieczeństwo, spokój. Chcę jeszcze raz spróbować. I wiesz co? – Spojrzała na Magdę. – Chcę, żebyś poznała Romka. Nic nie mów! Chodź z nami do kawiarni. Romek jest fajny, może akurat ci się spodoba? No co? Sama chcesz zostać? Lilka wkrótce przepadnie z Gawlakiem, ja będę trzydzieści kilometrów stąd, a ty zostaniesz sama. Kuby już teraz nie ma, a wkrótce wyjedzie na studia. Magda! Naprawdę nie chcesz chociaż spróbować? Co ci zależy?
– Magda, spróbuj – poparła ją Lilka. – Ja wkrótce nie przepadnę z Gawlakiem! – powiedziała z naciskiem – ale zacznę pomagać Marcie. Będzie miała córeczkę. Może rzeczywiście powinnaś dać sobie szansę? I co z tego, że Leon okazał się nie tym, z którym mogłabyś się zestarzeć? I tak wiele ci dał. Dzięki niemu wyglądasz o dziesięć lat młodziej. – Zaczęły się śmiać.
– Może i prawda? Ostatecznie to Leon niczego mi nie obiecywał, sama zaczęłam snuć jakieś plany z nim związane. A ten Romek to kto?
– Elektronik, ma taki nieduży zakład naprawczy sprzętu elektronicznego. Rozmawiałam z nim kilka razy, sympatyczny, z poczuciem humoru. I wolny! Po rozwodzie.
– A wracając do Leona – zaczęła Lilka – to co z Anielą?
– O, chyba kiepsko. Nie wychodzi z mieszkania, po zakupy przemyka tylko, gdy nikogo nie ma na klatce schodowej. Nie rozmawia z sąsiadami, nawet na tym swoim parapecie nie wisi. Pan Stanisław się o nią martwi, nawet mnie zachęcał, żebym razem z nim do niej zaszła… Ale moje pokłady altruizmu nie są aż tak duże. Za bardzo mi zalazła za skórę.
– I patrzcie, jak to jest – westchnęła Iwona. – Wszystko się zmienia. My też. Lilka w końcu zamieszka z Gawlakiem, zostanie babciociocią, ja wyjeżdżam, Magda zacznie się wreszcie umawiać. Kacper zamierza się żenić, Kuba rozpocznie studia…
– Smęcisz – zaśmiała Magda.
– A skąd! – oburzyła się Iwona. – Po prostu mówię, że idziemy naprzód. Poddajemy się zmianom. Czyli nie stoimy w miejscu, to jest przecież fantastyczne, że ciągle nam się chce coś zmieniać, nie uważacie?
– No, coś w tym jest – potwierdziła Lilka. – A jeśli Magdzie nie spodoba się ten Roman? Albo Roman nie będzie nią zainteresowany?
– Umówię się z kimś innym – powiedziała Magda. – Wbrew wcześniejszym deklaracjom zapisałam się na pewien portal randkowy i już umówiłam się na randkę w ciemno. Oczywiście z Romanem też się umówię, a co mi tam? Może naprawdę poznam kogoś, z kim będę mogła jeździć do kina?
– I tylko o to kino ci chodzi? – Iwona przymrużyła oko.
– Nie, ale od czegoś trzeba zacząć. Niczego nie mogę planować za siebie i kogoś bez wiedzy tego kogoś. Ale jestem otwarta na nowe znajomości. I to jest najważniejsze. Ostatecznie, tej względnej młodości czy wieku średniego, jak chcą niektórzy, jeszcze nam trochę zostało. Trzeba je dobrze wykorzystać.
– A jeśli nam się nie powiedzie? Jeśli będzie jak dotąd? – Iwona wpadła w pesymistyczny nastrój.
– Boisz się, że wrócimy do swoich mieszkań i znowu będziemy się regularnie spotykać, żeby razem pić wino? – zdziwiła się Lilka. – Naprawdę uważasz, że to najgorsza opcja? Toż końca świata nie będzie, jak mawia Emilia. – Znowu zaczęły się śmiać i stuknęły się kieliszkami. Bo i rzeczywiście – cóż mogło się stać? Na pewno nie koniec świata.

Koniec

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Ja wobec świata

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~miramakota

    29 września 2016 o 13:54

    Droga Autorko.
    My, czytelnicy, rozumiemy wakacje, urlopy, wczasy, życie osobiste. Ale czekamy. Z utęsknieniem. Niecierpliwie. Coraz bardziej…

     
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×