RSS
 

Starość nie radość (5)

21 lis
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

– Powinnaś mi podziękować za to, że cię uratowałam – stwierdziła mama, gdy wracałyśmy do siebie.
– Że co? Jak to „uratowałaś”?
– A co, może nie? To by dopiero Dorcia miała używanie, gdyby się dowiedziała, że ten „twój” przez dziewięć lat ani razu nigdzie z tobą nie wyjechał i nigdzie cię nie zaprosił. A przecież wiele razy chciałaś i nawet sama byś za siebie zapłaciła.
– Rany, mamo… – Zabrakło mi argumentów, bo trochę racji w tym było.
– Prawdę mówię! – kontynuowała mama. – I jeszcze jedno ci powiem. Znasz go dziewięć lat, a ja nigdy go nie widziałam. On ani razu nie chciał poznać twojej matki, czy to nie jest dziwne? Ja ci powiem, to jest dziwne! I ja ci więcej powiem, on może być żonaty – ściszyła głos jakby ktoś nas mógł podsłuchać.
– Mamo, proszę…
– Dobra już, dobra. Ale już nie o mnie tu chodzi, nie chce mnie poznać, pal go sześć. Ale co gorsza, on ciebie też nie przedstawił swoim rodzicom! Czy to ciebie nie dziwi? Czy to ciebie naprawdę nie dziwi? – powtórzyła, wymachując mi palcem wskazującym przed nosem. Zaczęłam się zastanawiać nad słowami mamy, bo jakoś do tej pory wcale mi to nie przeszkadzało. Ba! Nawet się nad tym nie zastanawiałam.
– To co mam zrobić? Zmusić go, żeby ciebie poznał? Albo zmusić go, żeby mnie przedstawił rodzicom? Jak mam to zrobić?
– Co to, to nie! – odparła z godnością moja matka. – Ja sobie nie życzę, żebyś obcego faceta zmuszała do poznawania mnie. Jeśli on mnie poznać nie chce, to ja jego tym bardziej poznawać sobie nie życzę, ale ja ci mówię, coś z tym facetem jest nie tak! On musi być żonaty. To nie jest normalne, że ty ani razu nie byłaś u niego. I jeszcze coś ci powiem, możesz się obrażać, ale ci powiem. Wystarczy, że zaczynają się wakacje, a on znika. Zauważyłaś to? Człowiek jest na emeryturze, ma dużo wolnego czasu, a ten znika zaraz na początku twoich wakacji. Kobieto! Opamiętaj się! – Założyła ręce na piersiach i siedziała przez dalszą drogę obrażona jakbym to była winna, że Gustaw nie chce, nie poznaje i znika.
Zaczęłam się zastanawiać nad jej słowami i doszłam do wniosku, że moja matka ma trochę racji. Sama zauważyłam, że Gustaw znika. Może rzeczywiście jest żonaty? Ciekawe, co by mama powiedziała, wiedząc, że ta znajomość nigdy nie przerodzi się w coś poważniejszego? Jak by zareagowała, gdybym jej streściła naszą nie tak dawną rozmowę? W trakcie żartów, gdy zapytał mnie, jaki pierścionek bym chciała w związku z urodzinami, odparłam, że zaręczynowy. Sama nie wiem dlaczego to powiedziałam, może na przekór, może żeby zamieszać lub żeby sprawdzić, jak Gustaw będzie się wił jak piskorz? Najpierw się zaśmiał, potem całkiem poważnie odparł, że podarowanie pierścionka zaręczynowego komuś takiemu jak ja byłoby tym samym, co założenie sobie pętli na szyję. Jak powinnam się zachować po czymś takim? Pewnie powinnam zakończyć tę znajomość raz na zawsze, wykasować jego numer telefonu, adres mailowy, nie odpowiadać na SMS-y, nie odbierać telefonów, ale co to by dało? Już dawno temu uświadomiłam sobie, że nie jestem kobietą mogącą na poważnie zainteresować Gustawa. Właściwie nie wiem, jaka znajomość nas łączyła. Co to było? Przyjaźń? Koleżeństwo? Miłość? No co jak co, ale Gustaw na pewno nie pałał do mnie miłością. Mogłam albo się obrazić, albo pogonić dziada na cztery wiatry, albo przyjąć do wiadomości to, co i tak już przecież wiedziałam: Gustaw we mnie kobiety nie widzi. Jestem kumplem (kumpelką?), koleżanką, przyjaciółką?, znajomą, cholera wie kim jeszcze, ale do miana kobiety życia pretendować nie mogę. I co? Mam płakać? I co to da? Co by mi dało zerwanie kontaktu z Gustawem? Przecież lubię z nim rozmawiać, śmiać się, być z nim. Tylko bym tęskniła. On też nie jest niczemu winny, czy można go winić za to, że ja nie jestem tą właściwą? Nie można i już.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Ja wobec świata

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×