RSS
 

Historie codzienne – Ułańska fantazja

06 sie
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Ułańska fantazja

– Ona mnie nie poznaje! – szlochał do słuchawki. Nie wiedziałem, jak zareagować, jakie słowa pocieszenia mógłbym powiedzieć, żeby okazać, jak bardzo mu współczuję.
– I co ja jej zrobiłem? Co zrobiłem? Ona naprawdę nie pamięta, jak bardzo ją kochałem? – pytał, jakbym mógł mu odpowiedzieć. – Wystarczy, że się do niej zbliżę, że mnie zauważy, a zaczyna krzyczeć. Żeby pan słyszał ten krzyk! Ile przerażenia, ile potwornego strachu ten jej krzyk zawiera! Panie Wojciechu, żeby pan widział, jak reagują te wszystkie pielęgniarki. Patrzą na mnie jak na zwyrodnialca! Bo i jak mogą reagować? Moja żona, moja ukochana Małgosia wpada w histerię na mój widok. I co pan na to? Co pan by zrobił na moim miejscu? – zapytał z nadzieją w głosie, jakbym mógł rozwiązać ten jego problem.
– Panie Janku, może niech pan na jakiś czas zaprzestanie wizyt? Może pana żona… – zawiesiłem głos, nie wiedząc, co powiedzieć dalej. Bo i co mogłem powiedzieć? Co wymyślić? Może gdybym był kobietą, potrafiłbym jakoś doradzić, wesprzeć, wpadłbym na jakiś świetny pomysł, który w tej chwili omijał mnie szerokim łukiem. Bo i jaki pomysł miał mi przyjść do głowy? Alzhaimer jest bezlitosny, nieubłagany i nieodwracalny. Atakuje znienacka, może dopaść każdego. Współczułem panu Jankowi. Pamiętałem jego i jego żonę z czasów, gdy oboje byli jeszcze zdrowi, w pełni sił. Zazdrościłem im ich wspólnej pasji – podróży po świecie. Oboje byli naukowcami święcącymi triumfy swoich wieloletnich badań. Oboje obronili doktoraty, publikowali artykuły w renomowanych czasopismach, odnosili zawodowe sukcesy… Po czterdziestu latach małżeństwa, po tylu wspólnych latach jego żona nie tylko go nie poznawała, ale bała się go panicznie, reagując krzykiem na jego widok. A on odwiedzał ją co tydzień, wiedząc, że gdy tylko się do niej zbliży, zareaguje krzykiem i płaczem, uciekając i kryjąc się niczym skrzywdzone dziecko na widok swojego oprawcy. Co mogłem mu powiedzieć? Nie znachodziłem słów pocieszenia.
– Zaprzestać wizyt? Panie Wojciechu! Co pan? Przecież Małgosia już całkowicie mnie zapomni – stwierdził ze zdziwieniem. – Przecież tak nie można, jak mógłbym ją w takiej chwili porzucić?
Usłyszałem w jego głosie pytanie, na które znowu nie miałem odpowiedzi. Czy mogłem mu bowiem powiedzieć, że jego Małgosia już go zapomniała, że jego Małgosi już przecież nie ma? Jakie miałem prawo, żeby rzucić mu tę brutalną prawdę prosto w oczy?
– Boże ty mój – kontynuował – co to się porobiło? Wie pan, panie Wojciechu, nasz Marek mi pomaga w opłaceniu tego zakładu opieki. Małgosia ma tam wspaniałe warunki, bo próbowaliśmy tutaj, w domu, pielęgniarki przychodziły, ale nie daliśmy rady… Może gdyby jednak została, to byłoby inaczej, lepiej? Może powinienem się bardziej postarać? – zapytał, nie oczekując odpowiedzi. – Ale Marek ma swoją rodzinę. Musi zarabiać na życie. Musiałem zaciągnąć kredyt, trzy lata spłacałem. Dopiero teraz mi się udało… Ale już jest lepiej, mam emeryturę, daję jakoś radę… Chwała Bogu, że po tej przeprowadzce mam tutaj jednego sąsiada. On samotny, żona mu zmarła. Wieczorami jest z kim pogadać, czasami piwo wypijemy, bo wie pan, panie Wojciechu, Marek ciągle w pracy, dom spłaca, żona, dziecko…
– Panie Janku, może mógłbym jakoś pomóc? – spytałem, wiedząc, że moja propozycja nie spotka się z aprobatą.
– No, co też pan! – oburzył się. – Przecież ja dam radę. Ale wie pan, tak sobie myślę, że ludzie nie potrafią docenić tego, co mają. Mówiłem panu o moim bracie? – zaprzeczyłem, bo pan Janek nigdy wcześniej nie opowiadał o swojej rodzinie.
– Niech pan sobie wyobrazi, że mój brat, który ma siedemdziesiąt dziewięć lat, porzucił swoją żonę! Byli małżeństwem przez pięćdziesiąt siedem lat i raptem ten wariat stwierdził, że Marysia nie zaspakaja go seksualnie! Pan sobie to wyobraża? Nie zaspakaja go seksualnie! – krzyknął do słuchawki.
– Przeprowadził się do ich domku nad jeziorem i zaraz po emeryturze sprowadza sobie kurwy. No mówię panu, wydaje emeryturę na kurwy, a ta biedna Marysia, jego żona, oczy wypłakuje, wstydzi się komukolwiek powiedzieć, co ten idiota wyprawia. Jego dzieci próbowały interweniować, do rozumu mu przemówić, ale na nic się to zdało! Skończyło się tylko awanturą i groźbą wydziedziczenia.
– Ile on ma lat? – dopytałem, nie mogąc uwierzyć, że facet prawie trzydzieści lat starszy ode mnie ma bardziej urozmaicone życie erotyczne od mojego. – Panie Janku, to raczej niemożliwe, sam pan rozumie, on tylko tak się pewnie wygłupia… Facet w jego wieku już raczej w pewnych sprawach nie podskoczy…
– Panie Wojciechu, podskoczy, podskoczy – zapewnił. – Serce ma jak dzwon, niebieska pigułka działa bez zarzutu, emerytura wysoka, o wiele wyższa od mojej… On ma jakieś pięć tysięcy co miesiąc. Sam pan rozumie…
Prawdę mówiąc, nie za bardzo rozumiałem. Zakończyłem rozmowę nieco przygnębiony. Mojemu sercu daleko było do dzwonu, więc niebieska pigułka nie wchodziła w grę. Pozazdrościłem nieznanemu mi osiemdziesięciolatkowi. Co by nie mówić, ma facet ułańską fantazję.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Ja wobec świata

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×